Gwara podhalańska w funkcji edukacyjnej, czyli „Owce w sieci” gadają po góralsku

Pomysł na wykorzystanie nieogólnopolskich odmian języka w polskim dubbingu filmów animowanych nie jest niczym nowym i trzeba przyznać, że twórcy ścieżek dialogowych do Krainy Lodu czy Delfina Pluma starali się (z powodzeniem) stanąć w tej materii na wysokości zadania. Dość oryginalnym pomysłem jest z kolei wykorzystanie gwary podhalańskiej w serii filmików edukacyjnych z cyklu Owce w sieci. Wbrew tytułowi tego wpisu w filmikach po góralsku nie gadają owce, tylko mądry Baca i naiwny Jasiek, gadają jednak bardzo ciekawymi głosami.

Czytaj dalej Gwara podhalańska w funkcji edukacyjnej, czyli „Owce w sieci” gadają po góralsku

Na śląskiej wieży Babel, czyli o językach w „Szczęściu świata”

Nie ulega wątpliwości, że dialektem najchętniej wykorzystywanym w filmach i serialach fabularnych jest dialekt śląski. Wynika to oczywiście z wielu różnych czynników. Do najważniejszych z nich należy zaliczyć fakt, że język jest dla mieszkańców Śląska integralnym elementem ich tożsamości i kultury. Również kultury masowej i popularnej, do której należy większość filmów i seriali fabularnych. Pewnie z tego powodu (choć nie tylko), kiedy Ślązacy robią film z gwarą śląską, to robią to dobrze. Jednym z najlepszych na to dowodów jest Szczęście świata w reż. Michała Rosy z 2016 roku.

Czytaj dalej Na śląskiej wieży Babel, czyli o językach w „Szczęściu świata”

Agata Kulesza po śląsku, czyli szczypta śląszczyzny w „Jestem mordercą”

Gwary śląskie są jednymi z niewielu odmian terytorialnych polszczyzny wykorzystywanymi w filmach innych niż komediowe. Ostatnich kilka miesięcy rozwoju polskiej kinematografii obfitowało w filmy, których akcja rozgrywa się właśnie na Śląsku. Jednym z nich jest dramat Macieja Pieprzycy Jestem mordercą, w którym „po ślunsku” mówi kilkoro bohaterów. Dziś o języku dwójki z nich.

Czytaj dalej Agata Kulesza po śląsku, czyli szczypta śląszczyzny w „Jestem mordercą”

Jak mówiły dinozaury, czyli o „gwarowym” dubbingu w filmach dla dzieci

Źródło: www.filmweb.pl
Źródło: www.filmweb.pl

O przewadze dubbingu nad napisami w bajkach dla dzieci nikogo chyba przekonywać nie trzeba. O tym, że dobry dubbing jest w stanie udźwignąć film familijny, a zły – zniechęcić zarówno najmłodszych, jak i najstarszych, też doskonale wiedzą wszyscy, którzy w ciągu ostatnich kilku lat obejrzeli przynajmniej kilka takich filmów. Z mojego punktu widzenia dubbing ma jeszcze jedną zaletę – pozwala wprowadzić do filmu nieogólnopolskie odmiany języka na wszystkich poziomach systemu. Czy jednak nie działa jak miecz obosieczny…? O jednym z takich filmów pisałam w zeszłorocznym grudniowym wpisie o Krainie lodu. Dziś o pewnej świeżynce, którą od niedawna można oglądać na ekranach kinowych. Czytaj dalej Jak mówiły dinozaury, czyli o „gwarowym” dubbingu w filmach dla dzieci

O tym, czy gwarę można między bajki włożyć, czyli o stereotypach utrwalanych w języku

Kraina loduChcecie bajkę? Oto bajka… Była sobie pchła sza… A, nie, to nie ta bajka! Była sobie bardzo nieszczęśliwa księżniczka, obdarzona niebezpiecznym darem zamieniania wszystkiego w … (nie, nie w złoto) lód i sprowadzania na ziemię zimy, takiej ze śniegiem i mrozem zamiast deszczu i pluchy. Przerażona własną mocą i zimą, którą niespodziewanie obdarzyła swoje królestwo, Elza uciekła z zamku, a jej młodsza siostra Anna wyruszyła na jej poszukiwania. Czytaj dalej O tym, czy gwarę można między bajki włożyć, czyli o stereotypach utrwalanych w języku