„Dzikie róże” i „Wściekłość”, czyli współczesne polskie kino o… języku i (braku) komunikacji

Mimo że ona ma na imię Ewa, a on Adam, to żadne z nich nie mieszka w Raju. Raju nie przypomina zresztą ani pobudowany gdzieś na końcu świata (a właściwie Dolnego Śląska) dom, w którym mieszka ona, ani deszczowa i brudna Warszawa, po której biega on. Ona jest matką, jak na Ewę przystało, on ojcem, w końcu ma na imię Adam. Ona całe dnie spędza z dziećmi pod nieobecność pracującego za granicą męża, on na całe dnie dzieci zostawia z żoną (czy raczej żonę z dziećmi). Ona swój czas dzieli między zrywaniem dzikich róż a wychowywaniem dzieci, on po pracy, która wypełnia mu większość doby, znajduje czas na wyrabianie formy na siłowni i bieganie po mieście. Ach, byłabym zapomniała – ona zdradziła męża, on – zdradza żonę. Adam i Ewa nigdy się nie spotkali. Ona – to bohaterka filmu „Dzikie róże” w reż. Anny Jadowskiej. On – bohater „Wściekłości” w reż. Michała Węgrzyna. On i ona z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego. Z pozoru też język nie odgrywa większej roli w żadnym z wymienionych filmów. Z pozoru.

Czytaj dalej „Dzikie róże” i „Wściekłość”, czyli współczesne polskie kino o… języku i (braku) komunikacji