„Diagnoza” śląszczyzny we współczesnym serialu, czyli dlaczego dialektolog ogląda serial o lekarzach z Rybnika

Trudno powiedzieć, co spowodowało swego rodzaju boom na polskie seriale medyczne. Być może jest on zasługą sukcesu nieśmiertelnego, ale nadal bijącego rekordy popularności Na dobre i na złe, a być może twórcy polskich Lekarzy starają się (choć w zupełnie innym stylu) powtórzyć fenomen Doktora House’a czy (może nawet bardziej) Ostrego dyżuru. Nie ulega też wątpliwości, że format seriali spod znaku Leśnej Góry doskonale nadaje się do stworzenia tworu gatunkowo eklektycznego, bo łączącego w sobie wątki obyczajowe, melodramatyczne, psychologiczne czy wreszcie kryminalne i mającego pełnić (przynajmniej w zamyśle twórców) zarówno funkcje rozrywkowe, jak i edukacyjne. Wszystko to starali się połączyć twórcy Diagnozy, której pierwszy odcinek drugiej serii wyemitował w miniony wtorek TVN. I choć dookoła słyszę pełno zachwytów pod adresem tego serialu, jakoś trudno mi się do nich przyłączyć. Jest jednak taka kategoria, w której wystawiam twórcom piątkę. I wszystko wskazuje na to, że druga seria dotrzyma pod tym względem kroku pierwszej.

Czytaj dalej „Diagnoza” śląszczyzny we współczesnym serialu, czyli dlaczego dialektolog ogląda serial o lekarzach z Rybnika

Na śląskiej wieży Babel, czyli o językach w „Szczęściu świata”

Nie ulega wątpliwości, że dialektem najchętniej wykorzystywanym w filmach i serialach fabularnych jest dialekt śląski. Wynika to oczywiście z wielu różnych czynników. Do najważniejszych z nich należy zaliczyć fakt, że język jest dla mieszkańców Śląska integralnym elementem ich tożsamości i kultury. Również kultury masowej i popularnej, do której należy większość filmów i seriali fabularnych. Pewnie z tego powodu (choć nie tylko), kiedy Ślązacy robią film z gwarą śląską, to robią to dobrze. Jednym z najlepszych na to dowodów jest Szczęście świata w reż. Michała Rosy z 2016 roku.

Czytaj dalej Na śląskiej wieży Babel, czyli o językach w „Szczęściu świata”

Jak mówią „Gwiazdy”, czyli o zmarnowanym potencjale nie tylko piłkarskim

W najnowszym kinie polskim pojawia się ostatnio sporo śląskich akcentów. Również akcentów językowych. Jednak akcent, jak to akcent, jeśli jest obcy, to nie jest tak łatwy w realizacji, jak to się pozornie wydaje. Dowodem na to są Gwiazdy w też. Jana Kidawy-Błońskiego, które można jeszcze obejrzeć (i wysłuchać) w kinach.

Czytaj dalej Jak mówią „Gwiazdy”, czyli o zmarnowanym potencjale nie tylko piłkarskim

Agata Kulesza po śląsku, czyli szczypta śląszczyzny w „Jestem mordercą”

Gwary śląskie są jednymi z niewielu odmian terytorialnych polszczyzny wykorzystywanymi w filmach innych niż komediowe. Ostatnich kilka miesięcy rozwoju polskiej kinematografii obfitowało w filmy, których akcja rozgrywa się właśnie na Śląsku. Jednym z nich jest dramat Macieja Pieprzycy Jestem mordercą, w którym „po ślunsku” mówi kilkoro bohaterów. Dziś o języku dwójki z nich.

Czytaj dalej Agata Kulesza po śląsku, czyli szczypta śląszczyzny w „Jestem mordercą”

Jak mówiły dinozaury, czyli o „gwarowym” dubbingu w filmach dla dzieci

Źródło: www.filmweb.pl
Źródło: www.filmweb.pl

O przewadze dubbingu nad napisami w bajkach dla dzieci nikogo chyba przekonywać nie trzeba. O tym, że dobry dubbing jest w stanie udźwignąć film familijny, a zły – zniechęcić zarówno najmłodszych, jak i najstarszych, też doskonale wiedzą wszyscy, którzy w ciągu ostatnich kilku lat obejrzeli przynajmniej kilka takich filmów. Z mojego punktu widzenia dubbing ma jeszcze jedną zaletę – pozwala wprowadzić do filmu nieogólnopolskie odmiany języka na wszystkich poziomach systemu. Czy jednak nie działa jak miecz obosieczny…? O jednym z takich filmów pisałam w zeszłorocznym grudniowym wpisie o Krainie lodu. Dziś o pewnej świeżynce, którą od niedawna można oglądać na ekranach kinowych. Czytaj dalej Jak mówiły dinozaury, czyli o „gwarowym” dubbingu w filmach dla dzieci

O łożerokach i cyc-halterach, czyli leksyka śląska na ekranie

Kadr z filmu „Ewa”Miało być o podlasko-suwalskim „dla” na polskim ekranie, ale życie weryfikuje plany, więc będzie o czymś, z czym spędziłam cały wrzesień i trzy konferencje, czyli o kilku filmach ze Śląska, o Śląsku i po śląsku. I tym razem nie o śląskiej fonetyce (o tym zapewne będzie jeszcze okazja, bo skoro chcieli o niej słuchać w Budapeszcie, to może Wy też zechcecie poczytać?), ale o śląskiej leksyce… Czytaj dalej O łożerokach i cyc-halterach, czyli leksyka śląska na ekranie

O fonetyce międzywyrazowej, czyli dlaczego gorolowi tak trudno zagrać hanysa

romanek

Fora filmowe i serwis YouTube roją się od komentarzy dodawanych pod filmami lub recenzjami filmów, w których usłyszeć możemy gwary śląskie. Komentarze te podzielić można na dwa typy – jedne wyrażają zachwyt, drugie – nie szczędzą krytyki. U podstaw tej ostatniej leżą z jednej strony emocje, z drugiej zaś – odczucia i użytkowników nierozumiejących dialektu śląskiego, i autochtonów, którzy „wiedzą lepiej”.  Często komentarze te są przejawem postawy „nie znam się, to się wypowiem” i napiszę, że „gdyby w tym filmie grali Ślązacy, to by dopiero była śląska mowa”. Czytaj dalej O fonetyce międzywyrazowej, czyli dlaczego gorolowi tak trudno zagrać hanysa