Nie tylko Konopielka, czyli gwary mazowiecko-podlaskie na ekranie

Im więcej czytam i oglądam, tym bardziej uświadamiam sobie, jak pojemnym workiem jest worek z napisem „Gwary w filmach i serialach”. Stąd pomysł na próbę pewnego uporządkowania. Co jakiś czas na blogu będą się pojawiały zestawienia filmów, w których wykorzystano gwary konkretnych obszarów dialektalnych. Zaczynamy od dialektu mazowieckiego.

Czytaj dalej Nie tylko Konopielka, czyli gwary mazowiecko-podlaskie na ekranie

Warszawiak, Kresowianin czy Podlasiuk, czyli o języku Ryszarda Popiołka

Każdy, kto oglądał choć jeden odcinek pierwszej serii serialu Dom doskonale zna postać Ryszarda Popiołka, dozorcy warszawskiej kamienicy przy ulicy Złotej 25. Jak twierdzi Andrzej Mularczyk, rola ta została napisana specjalnie dla Wacława Kowalskiego, który rozkwitł na ekranie jako Kaźmierz Pawlak z trylogii Sylwestra Chęcińskiego. Jak wiadomo, w roli przesiedleńca z Krużewników niedoceniany dotychczas Wacław Kowalski sprawdził się znakomicie, nie tylko aktorsko, lecz także językowo. Czy tak samo dobrze udało mu się zagrać warszawiaka?  Czytaj dalej Warszawiak, Kresowianin czy Podlasiuk, czyli o języku Ryszarda Popiołka

Hello world!

Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing!

„Sami swoi” od podszewki, czyli o tym, że warto rozmawiać i…. czytać

Na początku byłam średnio zadowolona, bo pomyślałam, że ktoś zrealizował mój pomysł na spopularyzowanie wiedzy o jednej z najważniejszych polskich komedii. Jako że czekać nie lubię, kupiłam najszybciej jak mogłam, a przeczytałam jeszcze szybciej. I już po kilku stronach wiedziałam, że dobrze się stało! Po pierwsze, moja książka nie ujrzałaby światła dziennego przez najbliższych kilka lat, po drugie, nie mam spojrzenia reportera, a to właśnie to spojrzenie i siła przekazu są niewątpliwymi atutami książki. To spojrzenie ma Dariusz Koźlenko – filozof z wykształcenia, reportażysta z zawodu i zamiłowania, a od niedawna również autor książki Sami swoi. Za kulisami komedii wszech czasów, której premiera odbyła się w miniony wtorek w warszawskim kinie Muranów. Czytaj dalej „Sami swoi” od podszewki, czyli o tym, że warto rozmawiać i…. czytać

„Oj, Herodzie, za twe zbytki chodź do piekła, boś ty brzydki”, czyli kolędniki w filmach

Kiedy rozpoczynałam swoją zabawę z gwarą w filmach, myślałam, że mój materiał jest zbiorem skończonym. Im więcej jednak czytam i oglądam, tym bardziej przekonuję się, że to worek bez dna. Trochę tak ten świętomikołajowy, który być może utknął gdzieś w Waszych kominach 🙂 Okazuje się bowiem, że polska kinematografia obfituje w dzieła i dziełka, których twórcy wykorzystywali nieogólnopolskie (również te ludowe) odmiany języka. I to nie tylko w Samych swoich czy Janosiku. Polska wieś z powodzeniem grała w wielu filmach epoki PRL-u – także jako bohater pierwszoplanowy. Czytaj dalej „Oj, Herodzie, za twe zbytki chodź do piekła, boś ty brzydki”, czyli kolędniki w filmach

Jak mówiły dinozaury, czyli o „gwarowym” dubbingu w filmach dla dzieci

Źródło: www.filmweb.pl
Źródło: www.filmweb.pl

O przewadze dubbingu nad napisami w bajkach dla dzieci nikogo chyba przekonywać nie trzeba. O tym, że dobry dubbing jest w stanie udźwignąć film familijny, a zły – zniechęcić zarówno najmłodszych, jak i najstarszych, też doskonale wiedzą wszyscy, którzy w ciągu ostatnich kilku lat obejrzeli przynajmniej kilka takich filmów. Z mojego punktu widzenia dubbing ma jeszcze jedną zaletę – pozwala wprowadzić do filmu nieogólnopolskie odmiany języka na wszystkich poziomach systemu. Czy jednak nie działa jak miecz obosieczny…? O jednym z takich filmów pisałam w zeszłorocznym grudniowym wpisie o Krainie lodu. Dziś o pewnej świeżynce, którą od niedawna można oglądać na ekranach kinowych. Czytaj dalej Jak mówiły dinozaury, czyli o „gwarowym” dubbingu w filmach dla dzieci

Wilniuk i lwowiak w jednym stali „Domu”, czyli o zróżnicowaniu polszczyzny kresowej

Serial Dom w reżyserii Jana Łomnickiego znają chyba wszyscy. Jego emisja w latach osiemdziesiątych ściągała przed telewizory całe rodziny, podobnie jak czwarta i piąta seria, która towarzyszyła niedzielnym obiadom Polaków w latach dziewięćdziesiątych. Serial, który z powodzeniem określić można miarą kultowego, przypominany jest między innymi przez TVP Polonia, TVP Kultura czy TVP Historia, więc raz na jakiś czas przeżywać możemy ponownie zmartwienia i radości mieszkańców warszawskiej kamienicy przy ul. Złotej. W dobie zalewu telewizji i Internetu z jednej strony serialami amerykańskimi, z drugiej – polską papką serialową postanowiłam przypomnieć sobie Dom. Na marginesie: dobrze się sprawdza jako urozmaicenie monotonnych treningów na bieżni w deszczową pogodę 🙂 Czytaj dalej Wilniuk i lwowiak w jednym stali „Domu”, czyli o zróżnicowaniu polszczyzny kresowej

Jeszcze trochę o kuchni, czyli jak mamałyga stała się dynią

Wprawdzie nie znam żadnej filmowej wersji Kopciuszka, w której wykorzystano by gwary, jednak podczas tworzenia zarysu tego wpisu, pomyślałam właśnie o Kopciuszkowej karocy, którą Dobra Wróżka wyczarowała z … dyni. W Samych swoich nie ma ani Kopciuszka (momentami może przypomina go Jadźka), ani karocy (bo raczej daleko do niej wozowi, na którym Kaźmierz wiezie dobytek swojego życia), są natomiast myszy, które wprawdzie nie zamieniają się w konia, ale przyczyniają się do jego obecności w Rudnikach 🙂 Jest wreszcie dynia. Czytaj dalej Jeszcze trochę o kuchni, czyli jak mamałyga stała się dynią

„Niech nie siada na kamieniu, bo dupsko zmarznie i wilka nabawi się”, czyli o (nie)grzeczności językowej

Jakiś czas temu przypadkiem natknęłam się na zbiór fabularyzowanych reportaży Andrzeja Mularczyka zatytułowany Polskie miłości. W książce zgromadzono kilkadzieścia opowiadań, a każde z nich mogłoby posłużyć za scenariusz ciekawego filmu.

Czytaj dalej „Niech nie siada na kamieniu, bo dupsko zmarznie i wilka nabawi się”, czyli o (nie)grzeczności językowej