Gwara podhalańska w funkcji edukacyjnej, czyli „Owce w sieci” gadają po góralsku

Pomysł na wykorzystanie nieogólnopolskich odmian języka w polskim dubbingu filmów animowanych nie jest niczym nowym i trzeba przyznać, że twórcy ścieżek dialogowych do Krainy Lodu czy Delfina Pluma starali się (z powodzeniem) stanąć w tej materii na wysokości zadania. Dość oryginalnym pomysłem jest z kolei wykorzystanie gwary podhalańskiej w serii filmików edukacyjnych z cyklu Owce w sieci. Wbrew tytułowi tego wpisu w filmikach po góralsku nie gadają owce, tylko mądry Baca i naiwny Jasiek, gadają jednak bardzo ciekawymi głosami.

Trzeba przyznać, że gwara podhalańska ma bardzo duży potencjał medialny, który został zauważony już w Dwudziestoleciu Międzywojennym. Po wojnie omawiana odmiana języka pojawia się w funkcji podstawy stylizacyjnej dialogów niektórych bohaterów dramatu Czarci żleb (1949), czy potem Trzeciej granicy (1975-1976) zrealizowanej na podstawie scenariusza Adama Bahdaja. W świadomości uczestników polskiej kultury masowej gwara podhalańska nie zaistniałaby oczywiście, gdyby nie Janosik. I choć i górale, i językoznawcy oburzają się na pewne niedociągnięcia stylizacyjne w procesie kreacji językowej bohaterów tego filmu i serialu, nie można zaprzeczyć, że nadal przyczynia się on do popularyzacji wiedzy o zróżnicowaniu regionalnym polszczyzny wśród uczestników kultury masowej.

Podobną funkcję spełnia niewątpliwie seria trzyminutowych kreskówek zatytułowanych Owce w sieci. Pomysł na kreskówki, które w prosty, jednoznaczny, a zarazem zabawny sposób tłumaczyłyby najmłodszym użytkownikom Internetu i telefonów komórkowych zasady ich obecności w sieci oraz przestrzegały przed różnorodnymi niebezpieczeństwami z niej wynikającymi, zrodził się na Słowacji i został zrealizowany przez fundację eSlovensko przy wsparciu między innymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Słowacji (Sheeplive). Na chwilę obecną filmiki, utrzymane w stylistyce czechosłowackich kreskówek, mają ponad trzydzieści wersji językowych, w tym wersję językową polską (warto kliknąć w obrazek poniżej, żeby posłuchać ich wszystkich).

owce

Głównymi bohaterami kreskówek są: baca, Jasiek, gajowy, owce, barany, psy i wilki, które jak się można spodziewać odgrywają role antagonistów, czarnych charakterów, zagrażających korzystającym z Internetu owcom. W polskiej wersji językowej głos mają tylko ci trzej pierwsi (owce i barany co najwyżej beczą ;), to wprawdzie też głos, ale…). Jak wspomniano wcześniej, celem filmików jest prezentacja zagrożeń czyhających na nie do końca świadome dzieci. Seria skierowana jest raczej dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, chociaż porusza bardzo poważne problemy (pornografia w sieci, internetowe znajomości, hejt itd.). 

W wypadku polskiej wersji językowej przy okazji uświadamia dzieciom geograficzne zróżnicowanie polszczyzny. Wykorzystany w oryginalnej wersji przekaz wizualny i fabularny doskonale się do tego nadaje i pozwala powiązać pewne stereotypowe postrzeganie mieszkańca gór z językiem, którym się on posługuje. Samej serii towarzyszy góralska muzyka, która przywołuje muzyczny motyw przewodni znany ze Szpilek na Giewoncie (serialu, w którym również w celach stylizacyjnych wykorzystuje się gwarę podhalańską).

Aby nie zakłócić odbioru treści, w filmikach wykorzystano przede wszystkim cechy fonetyczne gwary podhalańskiej, takie jak: akcent inicjalny, mazurzenie (choć to, trzeba przyznać, używane jest niekonsekwentnie, a w kilku momentach mazurzona jest także głoska zapisywana przez rz, która właściwie mazurzeniu nie ulegała), samogłoski ścieśnione (np. wiedzioł = wiedział, śnig = śnieg), rozłożona wymowa samogłosek nosowych (np. ze słoninkom = ze słoninką), przejście wygłosowego ch w k, labializację (łowce = owce). Pojawia się także, choć w formie zleksykalizowanej tzw. archaizm podhalański (sićko = wszystko). Co ciekawe, twórcy filmików nie zrezygnowali również z ważnych fleksyjnych cech gwary podhalańskiej, w tym między innymi reliktów aorystu, czyli dawnego czasu przeszłego prostego (przeczytołek = przeczytałem). Jaśko, mimo że trochę niesforny, gapowaty i nie do końca zorientowany w świecie hołduje także zasadom gwarowej grzeczności językowej, tzn. zwraca się do bacy w liczbie mnogiej (Co tam, baco, gotujecie?, Baco, dobrze prawicie). Incydentalnie w wypowiedziach obu bohaterów pojawiają się także wykładniki leksykalne, chociaż tylko takie, których znaczenie można wywnioskować z kontekstu (np. prawić = mówić).

owce1

Filmiki w polskiej wersji językowej można podzielić na dwie grupy. W pierwszej serii, obejmującej 9 odcinków, głosu wszystkim trzem mówiącym postaciom (bacy, Jąśkowi i gajowemu) użyczył jeden aktor – Andrzej Grabowski. Trzeba przyznać, że wzniósł się na wyżyny kunszty dubbingowego – bez napisów końcowych trudno rozpoznać jego głos w wypowiedziach wszystkich postaci. W opanowaniu dubbingu bacy i Jaśka pomogły Grabowskiemu nie tylko umiejętności aktorskie, niewątpliwie miało na to wpływ także jego pochodzenie: Andrzej Grabowski urodził się bowiem w Chrzanowie, a dzieciństwo spędził w małopolskiej Alwerni położonej ok. 40 km od Krakowa i ok. 50 km od Katowic. Z punktu widzenia podziałów dialektalnych miejscowość ta usytuowana jest w dialekcie małopolskim, choć właściwie przy jego granicy z dialektem śląskim. Mimo tego, że Andrzej Grabowski nie jest rodzimym użytkownikiem gwary podhalańskiej, na pewno jako dziecko osłuchał się z jej cechami fonetycznymi, przede wszystkim zaś z akcentem inicjalnym i intonacją, różną jednak od intonacji śląskiej. Mazurzy wprawdzie nie do końca konsekwentnie – nie można jednak wykluczyć w tym wypadku celowego zabiegu stylizacji na żywą, stale ewoluującą mowę górali.

owce2

W drugiej serii filmików głosu postaciom, których język jest stylizowany na gwarę podhalańską, użyczyli Marian Dziędziel i Bartosz Martyna. Obaj – Ślązacy. Pierwszy urodził się w Gołkowicacach, drugi w Zabrzu – w dzisiejszym województwie śląskim. Marian Dziędziel, ze względu na predyspozycje, często jest obsadzany w rolach mieszkańców wsi (np. Wesele), osób posługujących się nieogólnopolskimi odmianami języka (np. Róża, w której gra Mazura), ale przede wszystkim gwarami śląskimi (np. Zgorszenie publiczne czy Piąta pora roku). Podobno przez perfekcyjną śląszczyznę miał nawet problemy z dostaniem się do szkoły aktorskiej, w której wymagano od niego wymowy ogólnopolskiej. Bartosz Martyna to z kolei aktor znany przede wszystkim z ról dubbingowych, których mimo młodego wieku ma na swoim koncie kilkadziesiąt. Chociaż obaj doskonale posługują się dialektem śląskim, nie mieli (poza okazjonalnym) styczności z gwarą podhalańską, co daje o sobie znać w warstwie dubbingowej. O ile większość cech obaj realizują zgodnie z podstawą stylizacyjną (jest i mazurzenie, i samogłoski pochylone, i aoryst), o tyle ze względu na śląską jednak (a nie podhalańską) intonację nie brzmią tak wiarygodnie jak Grabowski. Kilkukrotnie też w ich dialogach pojawiają się wyrazy lub formy wyrazowe, które, mimo że można je uznać za ogólnogwarowe, kojarzone są przede wszystkim ze Śląskiem (pedzieć, rychtować).

Zestawienie dwóch serii filmików po raz kolejny prowadzi więc do wniosku, że gwara to jednak trochę język obcy, którego łatwiej się nauczyć osobie pochodzącej z regionów tożsamych terytorialnie z regionem, na język którego stylizowane są dialogi filmowe. Nie zmienia to jednak faktu, że różnice między realizacją gwary podhalańskiej w wykonaniu Grabowskiego i Dziędziela to niuanse, na które zwrócą uwagę jedynie dialektolodzy i rodzimi użytkownicy góralszczyzny, a sama idea wyboru nieogólnopolskiej odmiany języka jako kodu dominującego w filmach edukacyjnych dla dzieci jest ze wszech miar słuszna i warta kontynuacji. Warto więc serię filmików o owcach wykorzystać nie tylko w budowaniu świadomości sieciowej najmłodszych użytkowników Internetu, lecz także w budowaniu ich świadomości językowej, wyczulaniu, że inne nie znaczy ani gorsze, ani śmieszne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *