Fenomen pewnego serialu, czyli książkowe zaproszenie na „Ranczo”

Nie będę ukrywać, że nie byłam fanką Rancza. Nie dlatego, że mi się nie podobało, po prostu jakoś mi nigdy nie było po drodze z telewizyjnymi serialami. Bez bólu, ale i bez większego zachwytu, obejrzałam Ranczo Wilkowyje, wsłuchując się przede wszystkim w dialogi Solejukowej i Pietrka i szukając w nich cech podlaskich. Na pomysł promowania pracy licencjackiej na temat języka ranczerskiej ławeczki przystałam jednak z radością (szczególnie, że Autorka jest zafascynowana tematem i ma potencjał ) i z tego właśnie powodu bez namysłu sięgnęłam po książkę Ranczo. Kulisy serialu wszech czasów Marty Lipeckiej i Eli Piotrowskiej, na którą trafiłam przy okazji poszukiwania prezentów mikołajkowych.

Nie da się ukryć, że Ranczo to jeden z serialowych rekordzistów: pierwszy odcinek wyemitowano 5 marca 2006 roku, ostatni całkiem niedawno – 27 listopada 2016. Serial w reż. Wojciecha Adamczyka „szeryfa” przetrwał na ekranach polskich telewizorów ponad 10 lat i doczekał się 10 sezonów, a przede wszystkim rzeszy wiernych fanów. Akcja serialu rozgrywa się na polskiej prowincji i choć jego twórcy starali się uniwersalizować opowiadane przez siebie historie, to solidaryzują się z nimi przede wszystkim mieszkańcy Podlasia, być może z uwagi na to, że zdjęcia realizowane były przede wszystkim we wsi Jeruzal na pograniczu Mazowsza i Podlasia, a być może z uwagi na próby językowej stylizacji. Serialu nigdy (jeszcze) w całości nie obejrzałam, więc nie będę o nim pisać. Chciałabym jednak napisać o książce i o tym, dlaczego zachęciła mnie do jego obejrzenia.

Ranczo

Po pierwsze dlatego, że jego współautorką jest fanka serialu, a nie jego reżyser czy aktorzy w nim grający. Dlaczego to zaleta? Ponieważ moim zdaniem, nadaje to opowieści, czy też opowieściom (bo jako takie można traktować poszczególne rozdziały) powiewu pewnej świeżości i nie obciąża ich ani fachowym spojrzeniem, ani językiem filmowca czy filmoznawcy. Po drugie dlatego, że jest w całości utrzymana w wyjątkowo ciepłym i pozytywnym tonie. Oczywiście, poznajemy dzięki temu tylko jedną stronę medalu, ale tak dla równowagi wszelakich narzekań na wszystko i wszystkich, naprawdę dobrze się czyta historie, z których wynika, że ludzie potrafią się ze sobą dogadywać, wspólnie coś tworzyć mimo różnicy zdań i poglądów, a przede wszystkim opowiadać o pozytywach. Po trzecie wreszcie, książka Eli Piotrowskiej i Marty Lipowskiej uświadomiła mi, jak duża może być siła oddziaływania polskiego serialu na rzeczywistość pozamedialną. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ta siła przejawiała się przede wszystkim w działalności komercyjnej (i tu pozdrowienia dla wyskakujących z lodówki Star Treków, Świnki Pepy czy Minionków). Z książki dowiadujemy się jednak, że siła Rancza to siła sprawcza, nie komercyjna, motywująca do działania rzeczywistego, nie tyko medialnego.

Ranczo_2

Książka spodoba się wszystkim, którzy chcieliby poznać między innymi odpowiedzi na poniższe pytania:

1. Jak wyglądały castingi do serialu?

2. Jak układała się współpraca twórców serialu z mieszkańcami Jeruzala?

3. W jakiej sytuacji reżyser wypowiedział przysłowiowe już zdanie „Czy koń mnie słyszy?”?

4. Jak Ranczersi uratowali Ranczo?

5. Co w rzeczywistości piją ranczowi ławeczkowicze?

6. Jak w praktyce wygląda rozdwojenie jaźni Cezarego Żaka?

7. W jaki sposób twórcy Rancza pomogli kościołowi (i nie tylko) w Jeruzalu?

8. Jak wyglądała praca nad ostatnią życiową rolą Leona Niemczyka?

oraz (to, co dla mnie było najciekawsze):

9. Jak wyglądała (albo: nie wyglądała) praca nad scenariuszem (również od strony języka filmowych bohaterów)?

10. Od kogo Ilona Ostrowska uczyła się mówić po „amerykaczańsku”?

11. Jakie znaczenie dla twórców serialu mają pojawiające się w nim imiona, nazwiska i inne nazwy własne?

12. Czy o języku Rancza można napisać pracę magisterską?

Nie ukrywam, że na ostatnie z tych pytań, jeszcze przed przeczytaniem książki, odpowiedziałam twierdząco, a książkowy akapit, w którym znalazłam potwierdzenie mojego przekonania, w pierwszej chwili trochę mnie przestraszył, szybko jednak uświadomiłam sobie, że o języku Rancza można napisać niejedną pracę dyplomową. Z niecierpliwością czekam więc na pracę pani Magdya wszystkim fanom Rancza polecam książkę E. Piotrowskiej i M. Lipeckiej oraz Forum Ranczersów i publikowaną na jego stronie… gazetę. Tak, cykliczne wydawnictwo o jednym serialu, wydawane przez fanów! 🙂 

Ranczo_3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *