O tym, jak wilniuk grał lwowiaka, czyli o filmowej polszczyźnie kresowej w „Przeprowadzkach”

17 września obchodzimy nie tylko rocznicę sowieckiej napaści na Polskę, lecz także Światowy Dzień Sybiraka. Nie tylko tego wywiezionego po 1939 roku, ale każdego, kto nie z własnej woli wysłany został „na białe niedźwiedzie”. Z tej okazji nieco spóźniona opowieść o pewnym serialowym Sybiraku ze Lwowa… a może z Wilna… Albo o wilniuku, który zagrał lwowiaka… Albo o lwowiaku, który mówił z wileńska. To może od początku…

Od początku czyli od roku 1901, kiedy to Czesław Szczygieł, bohater dziesięcioodcinkowego serialu Przeprowadzki, założył w Warszawie firmę zajmującą się przeprowadzkami. W każdym odcinku opowiadana jest historia jednego z przedmiotów, które potomek Czesława znajduje w rodzinnym magazynie, a przy okazji historia Polski. Jednym z tych przedmiotów jest rondelek Michała Sokołka – powstańca styczniowego, który z rodzinnego Lwowa zesłany został na Sybir. Michał Sokołek jest nie tylko powstańcem, lecz także kuchmistrzem, który przez ponad czterdzieści lat tułaczki, nie mając możliwości gotowania wykwintnych potraw, powtarzał niczym modlitwy przepisy z książki kucharskiej Lucyny Ćwierczakiewiczowej. W listopadzie 1918 roku Michał Sokołek spotyka Klarę Michalską – córkę łyczakowskich zesłańców, która, mimo że nigdy nie była we Lwowie, mówi śpiewnym językiem nauczonym przez rodziców. Razem jadą do Warszawy, a następnie wraz z firmą Szczygieł Przeprowadzki – do Lwowa już jako przyszli państwo Sokołkowie. W rolę Michała Sokołka wcielił się Igor Przegrodzki urodzony w 1924 roku w Landwarowie na Wileńszczyźnie.

I choć od początku odcinka widzowie nie mają wątpliwości, że oglądają na ekranie Kresowianina, to lwowianie pewnie się zastanawiają, czy Michał Sokołek rzeczywiście ze Lwowa pochodzi, choć miłość do tego miasta i swoje oddanie deklaruje niemal na każdym kroku. Ten korpulentny, ale zawadiacki i energiczny starszy pan mówi z delikatnym kresowym zaśpiewem, który na szczęście (i jak na zaśpiew kresowiaka przystało) nie razi swoją manierycznością. W jego wypowiedziach usłyszymy również miękkie l’, chociażby wtedy, kiedy przeklina „do jasnej chol’ery”. Znamy to l’ z języka lwowskiej ulicy na przykład z filmu Będzie lepiej i wypowiedzi filmowego Szczepcia. Jego język charakteryzuje też bardzo konsekwentne ł przedniojęzykowo-zębowe, choć, jak twierdzą badacze (między innymi Zofia Kurzowa i Irena Seiffert-Nauka) w Dwudziestoleciu Międzywojennym to kresowe ł we Lwowie można było usłyszeć coraz rzadziej, częściej wybrzmiewało jeszcze na przedmieściach Lwiego Grodu. Za wykładniki polszczyzny kresowej uznać należy niewątpliwie bezkońcówkowe formy czasu przeszłego, będące wpływem języków wschodniosłowiańskich, np. „Ja tu nie przyszedł”, „Wiesz, kogo ty obraził?”, „Ja zmęczył panio swoim gadaniem”. Na tym zbieżności z językiem Szczepka i Tońka właściwie się kończą. W wypowiedziach Michała Sokołka sporadycznie jedynie możemy usłyszeć zredukowane samogłoski ę (e), np. „klinkać mi tutaj”, brak przykładów na redukcję o, tak częstą w filmach Michała Waszyńskiego czy wypowiedziach Tolka Pocięgły z Domu. Usłyszymy natomiast coś innego – wymowę bohatera znamionuje przede wszystkim półmiękka wymowa spółgłosek środkowojęzykowych, np. „na s’viec’e”, „z uczuc’em”, „s’iłe”, typowa w międzywojniu dla polszczyzny północnokresowej (czyli okolic Wilna, a nie Lwowa – więcej o zróżnicowaniu polszczyzny kresowej można poczytać we wpisie o serialu Dom). Polszczyzna kresowa w piątym odcinku Przeprowadzek po raz kolejny zlewa się zatem w swoisty monolit. Kresowiak to Kresowiak, nieważne, czy z Wilna czy ze Lwowa. W jego wypowiedziach zlewają się zatem wileńskie odmiękczenia ze lwowskim „baciarem”. Życzliwość dla świata, szarmanckość, uczciwość, poczucie humoru i hołdowanie najwyższym wartościom sprawiają, że granemu przez Igora Przegrodzkiego lwowiakowi widzowie są w stanie wybaczyć wszystko, łącznie z tym, że mówi z wileńska:

– Co łaskawca zrobił z moim kurakiem? A łaskawca wie, ile ja mus’ał za żelazno bramo na niego wybulic’? Ta chc’ał tylko ognia pożyczyć, a łaskawca utytłam mi dobrodz’ejstwa Boże w błoc’e. Dlaczego łaskawca postąpił tak, jak jaki bac’ar? No słucham odpowiedz’i! No słucham łaskawcy!

– Baciar? Ty do mnie po ukraińsku? Tu jest Polska! Stolica!

– Nie nazwał c’e bac’arem po ukraińsku, tylko po lwowsku.

– Ty, zjeżdżaj ty w te swoje dzikie pola, ty lwowski kurduplu.

– Ty wiesz kogo ty obraz’ił i to wobec damy?

Michał Sokołek to jednak nie jedyny bohater, w którego wypowiedziach usłyszymy cechy polszczyzny kresowej. Na potrzeby roli musiała ją również opanować Halina Łabonarska, grająca pannę Klarę. W związku z tym, że Igor Przegrodzki w piątym odcinku Przeprowadzek nie tylko grał, lecz także konsultował językowo dialogi, Klara mimo że jej rodzice pochodzili z lwowskiego Łyczakowa, również mówi „uniwersalną” polszczyzną kresową, w której mieszają się ze sobą: miękkie l’ (np. „wal’lki”), bezkońcówkowe formy czasowników w czasie przeszłym („ta ja nie wiedz’ała, że ktos’ mi s’e beńdzie tak os’wiadczał”), północnokresowa półmiękka wymowa spółgłosek środkowojęzykowych (np. „s’e”, „wz’oł”, „choc’asz”, „mys’li”) i typowo lwowskie „ta joj”, wyrażające zwykle szczęście i zachwyt, rzadziej przerażenie. W wypowiedziach Klary częściej możemy usłyszeć wpływy języka rosyjskiego (co jest dobrą strategią stylizacyjną, zważywszy na fakt, że bohaterka urodziła się już w Orkucie), np. „germańce”, „sałdaty”, czy końcówkę „-u” w miejscu ogólnopolskiej „-ą” i „-ę” w rzeczownikach i zaimkach rodzaju żeńskiego, np. „taku monku” (taką mąkę).

Halina Łabonarska w roli Klary (screen z filmu "Przeprowadzki")

W związku z tym, że z powodu wycieńczenia Klary cała ekspedycja zmuszona jest zatrzymać się w przydrożnej karczmie gdzieś na… Podlasiu albo Kresach (trudno to jednoznacznie ustalić), widzowie mają możliwość posłuchać jeszcze jednego wykonania polszczyzny nazwijmy ją: podlasko-kresowej. Do chorej zawezwany zostaje bowiem miejscowy felczer, grany przez pochodzącego z Białostocczyzny, a znanego przede wszystkim z trylogii Jacka Bromskiego Andrzeja Zaborskiego. Zaskoczony całą sytuacją felczer mówi do chorej „kochanieńka”. Niby nic, bo przecież wyraz ten usłyszymy również w języku potocznym. Warto jednak podkreślić, że do języka potocznego dostał się on właśnie z polszczyzny kresowej (północnokresowej), dlatego masowo możemy go usłyszeć w Bożej Podszewce, której akcja rozgrywa się przecież w okolicach Lidy na Wileńszczyźnie. Formacji z tym sufiksem używa także kapral Sumik z Domu. W języku felczera z Przeprowadzek słyszymy także bezkońcówkowe formy czasu przeszłego, np. „ja już myślał” i niewykorzystaną w języku pozostałych dwóch postaci poczasownikową pozycję zaimka się, np. „A pan co? Z magistratu na głowe upadł czy szaleju najadł się? Toż we Lwowie walki. Toż chyba nie uważasz pan o Lwów potykać się? Toż i kobieta nie wytrzyma”.

Jeden odcinek serialu, który nota bene, obejrzałam w poszukiwaniu gwary warszawskiej, a tyle smaczków kresowych J Z rzeczy pozajęzykowych: nie warto zaczynać oglądania tego serialu od pierwszego odcinka (w zasadzie można go sobie w ogóle darować), bo co mniej wytrwałych może zrazić do obejrzenia całości, a szkoda by było, naprawdę. Potem jest już tylko lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *