Wilniuk i lwowiak w jednym stali „Domu”, czyli o zróżnicowaniu polszczyzny kresowej

Serial Dom w reżyserii Jana Łomnickiego znają chyba wszyscy. Jego emisja w latach osiemdziesiątych ściągała przed telewizory całe rodziny, podobnie jak czwarta i piąta seria, która towarzyszyła niedzielnym obiadom Polaków w latach dziewięćdziesiątych. Serial, który z powodzeniem określić można miarą kultowego, przypominany jest między innymi przez TVP Polonia, TVP Kultura czy TVP Historia, więc raz na jakiś czas przeżywać możemy ponownie zmartwienia i radości mieszkańców warszawskiej kamienicy przy ul. Złotej. W dobie zalewu telewizji i Internetu z jednej strony serialami amerykańskimi, z drugiej – polską papką serialową postanowiłam przypomnieć sobie Dom. Na marginesie: dobrze się sprawdza jako urozmaicenie monotonnych treningów na bieżni w deszczową pogodę 🙂

Powodów do pisania o Domu na tym blogu znajdzie się zapewne jeszcze kilka, szczególnie, że dialogi do serialu stworzyli Andrzej Mularczyk (znany jako twórca języka postaci z trylogii Chęcińskiego i Blondynki Gronowskiego) i Jerzy Janicki – urodzony w Czortkowie (Ukraina), twórca dialogów i scenariusza między innymi do filmu Spadek, opowiadającego losy Kresowianina Leona Zabielaka.

O Domu można by długo. Dziś jednak opowiem o Kresach – wszak nazwisko zobowiązuje 🙂 Szczególnie, że w pierwszym odcinku Domu mamy aż dwóch Kresowian – jeden to postać epizodyczna (chociaż gdyby nie jego naiwność, Andrzej Talar zginąłby pewnie rozstrzelany za dezercję i opowieść o Domu byłaby inną opowieścią), drugi – postać drugoplanowa, której nie dane było zagościć na naszych ekranach zbyt długo, a szkoda.

Zacznijmy od początku. Kiedy w marcu 1945 roku młody Andrzej Talar przybywa wraz z oddziałem wojskowym do swojej gminy, naiwnie wierzy, że uda mu się przekonać działającego w partyzantce Wiktora do zaprzestania walki. Za dezercję z oddziału zostaje uwięziony w… ziemiance, gdzie czeka na przyjazd prokuratora i wyrok sądu. Pilnuje go korpulentny, wesoły i bardzo przedsiębiorczy kapral Sumik, który przekonany o tym, że Andrzejowi nie na wiele przydadzą się całkiem dobre jeszcze buty, przekonuje go do ich zamiany na jego zdezelowane już trepy. Jako że przez maleńkie okienko ziemianki but przejść nie chce żadnym sposobem, finał tej historii łatwo przewidzieć… Zanim jednak Talar ucieknie śmierci boso i bez ostrogów, warto posłuchać jego rozmowy z kapralem Sumikiem.

Posłuchaj: Kapral Sumik rozmawia z Andrzejem Talarem.

Już na pierwszy rzut ucha słychać, że kapral Sumik pochodzi z Kresów. Z cech fonetycznych świadczy o tym przede wszystkim wyraźny zaśpiew, po drugie – tzw. półmiękka wymowa spółgłosek środkowojęzykowych. Język polski odróżnia się od języków wschodniosłowiańskich (które mają wpływ na polszczyznę kresową) między innymi całkowicie miękką wymową spółgłosek ś, ć, ź, dź – artykułujemy je bowiem jako głoski środkowojęzykowe, czyli przy ich wymowie najważniejszą rolę odgrywa środek języka. W językach wschodniosłowiańskich głoski te wymawiane są półmiękko, czyli jako: s’, c’, z’, dz’. Dokładnie w taki sam sposób wymawia je kapral Sumik.

Poza półmiękką wymową spółgłosek środkowojęzykowych (zwaną niefachowo śledzikowaniem) w jego języku usłyszeć możemy przedniojęzykowo-zębowe ł (dawniej taka wymowa charakteryzowała cały obszar polskojęzyczny, na Kresach została podtrzymana przez języki wschodniosłowiańskie) oraz miękką wymowę głosek historyczne miękkich sz’, cz’ (kapral Sumik mówi na przykład: robisz’).

Znajdujemy w jego wypowiedzi, coś co znamy z… Samych swoich, oczywiście: „Beslitos’nie dobry uczynek dla mnie robisz’”. Przymiotnik bezlitosny (jako ‘mocny’) i przysłówek bezlitośnie z znaczeniu ‘bardzo’ pojawia się właściwie w języku wszystkich bohaterów Mularczykowych, pochodzących z Kresów. Poza tym kresowe w języku kaprala Sumika jest konsekwentne stawianie zaimka zwrotnego się po czasowniku, nawet wówczas gdy w języku polskim spodziewalibyśmy się konstrukcji bez zaimka, np. zostanie s’e (zamiast: zostanie).

Kresowe jest także słowotwórstwo Sumika, który mówi, że Talarowi zostanie do przejścia tylko kawałeniek. Jak pokazują badania Stanisława Urbańczyka i Zenona Klemensiewicza konstrukcje (czy to rzeczowniki, czy przymiotniki) tworzone za pomocą sufiksów z -eńk- charakterystyczne są przede wszystkim dla Kresów i wschodniego Podlasia, a ich liczba maleje wraz ze zbliżaniem się w kierunku Wisły. Mazowszanin powiedziałby więc kawałeczek, kresowianin Sumik mówi kawałeniek. Na szczęście Talarowi do nieba się nie śpieszyło i ów kawałeniek przeciągnął się na wiele odcinków serialu 🙂 Jak wynika z powyższego, do językowej kreacji kresowianina na ekranie wystarczy zaledwie kilka minut, a jest to, jak za chwilę pokażę, kreacja bardziej szczegółowa niż mogłoby się wydawać.

Przejdźmy teraz do kolejnego bohatera. Zanim na Złotej 25 ostatecznie zadomowi się Andrzej Talar, za zgwałconą przez Niemcka Lidką przybędzie tam Tolek Pocięgło – inwalida wojenny, szukający swojego miejsca po tym, jak legł w gruzach jego świat.

Posłuchaj: Tolek Pocięgło 1, Tolek Pocięgło 2.

I znowu od pierwszego spotkania z Tolkiem nie mamy wątpliwości, że pochodzić on musi z Kresów. Przekonuje to tym przede wszystkim jego śpiewna mowa. Podobnie jak inni mieszkańcy Kresów Tolek Pocięgło realizuje również czas przeszły i tryb przypuszczający: „Żeby ty widział o niej, co ja wim”, „Żeby ja rodzine miał”. W języku ogólnopolskim usłyszelibyśmy „żebyś”, „żebym” – w polszczyźnie kresowej funkcję końcówek czasownika przejmują zaimki osobowe „ja” i „ty”.

 Najbardziej wyrazistą cechę kresową Tolka znamy już z innego filmu – podobnie jak Szczepko i Tońko redukuje (podwyższa) on samogłoski nieakcentowane o, e oraz ę, czyli mówi (czy nawet śpiewa): „Moja ciocia ma kurali”, „Co tam na świeci dubrego?”, „Ali ni ma chawiry”, „Myśli sobie” (‘myślę sobie’). Zauważmy, że cechy tej nie słyszeliśmy w języku kaprala Sumika. Dla odmiany w wypowiedziach Tolka właściwie konsekwentnie mamy do czynienia z ogólnopolską wymową ś, ć, .

Na drugi rzut ucha coś nam się więc tutaj nie zgadza… Skoro i Pocięgło i Sumik pochodzą z Kresów, powinni (przynajmniej na poziomie fonetycznym) mówić tak samo.  Czyżby Janicki i Mularczyk byli niekonsekwentni, a może któryś z aktorów (podobnie jak Władysław Hańcza w Samych swoich) miał problem z realizacją cech kresowych? Tym razem to jednak nie to.

W powszechnej świadomości polszczyzna kresowa jest monolitem. Jej użytkownikom (bez względu na to, z której części Kresów pochodzą) przypisujemy wspólne cechy językowe, takie jak zaśpiew czy miękką wymowę l’ i ł przedniojęzykowo-zębowe. W rzeczywistości jednak na polszczyznę kresową składają się dwa duże i częściowo odrębne obszary językowe: polszczyzna północnokresowa (z głównym ośrodkiem w Wilnie) i południowokresowa (z ośrodkiem we Lwowie). Schematyczne granice zasięgu obu odmian zaprezentowała Halina Karaś w przewodniku multimedialnym Dialektologia polska.

Podziały polszczyzny kresowej (źródło: www.dialektologia.uw.edu.pl)

Odmiany te mają cechy wspólne, ich użytkownicy różnie realizują jednak pewne cechy – jedną z nich jest półmiękka wymowa spółgłosek środkowojęzykowych (typowa dla północy), drugą – redukcja samogłosek nieakcentowanych, która na południu przyjmuje postać ukania (kurale), na północy zaś akania (karale).

W języku kaprala Sumika nie słyszymy wprawdzie akania, jednak na podstawie pozostałych cech jego wypowiedzi możemy stwierdzić, że pochodzi on z Kresów północnych. Tolek Pocięgło to natomiast przybysz z Kresów południowych. Ani scenarzyści, ani aktorzy nie popełnili zatem błędu stylizacyjnego. Ani aktorzy, ani scenarzyści nie mogliby go popełnić, bo…

Kaprala Sumika w serialu Dom gra Gustaw Lutkiewicz, popularny aktor filmowy, serialowy i teatralny znany przede wszystkim z ról drugoplanowych. Ten sędziwy dziś aktor urodził się w 1924 roku w Kownie, a jako małe dziecko przeprowadził się wraz z rodzicami do Wiłkomierza – miasteczka położonego ok. 60 km na północ od Wilna. Stamtąd uciekł przed sowietami dopiero w 1945 roku, a zatem jako ponaddwudziestoletni mężczyzna. Polszczyzny północnokresowej nie musiał więc się uczyć – znał ją doskonale jako język swojego dzieciństwa i swojej młodości.

Podobnie polszczyznę tym razem południowokresową wyssał z mlekiem matki Jerzy Michotek, wcielający się w postać Tolka. Trzy lata starszy od Gustawa Lutkiewicza nieżyjący już niestety aktor związany był bowiem ze Lwowem, w którym jego ojciec prowadził sklep cukierniczy. Mimo że kresowianina w filmie udało mu się zagrać zaledwie trzy razy (poza Domem w Polskich drogach i Wyjściu awaryjnym), jego kulturalna i społeczna działalność powojenna koncentrowała się wokół Kresów. Jerzy Michotek znał bałak i bałakiem się posługiwał – w Domu więc w pewnym sensie nie grał roli Tolka, ale odgrywał swoje powojenne losy.

Historia Jerzego Michotka i jego tęsknoty za Lwowem to jednak opowieść na zupełnie inny wpis, a może nawet kilka wpisów. Do „zobaczenia” zatem 🙂

2 odpowiedzi do “Wilniuk i lwowiak w jednym stali „Domu”, czyli o zróżnicowaniu polszczyzny kresowej”

  1. Ależ się cieszę, że tu trafiłam! Ile ciekawostek o sobie samej się dowiedziałam! Do dzisiaj nie miałam pojęcia, że sporo w moim sposobie mówienia kresowych pozostałości po moich dziadkach, których nawet nie znałam, ale którzy przekazali co nieco mojej mamie. Mam 22 lata i do tej pory mieszkałam kilka lat w Trójmieście i kilka lat w Warszawie i zawsze wśród znajomych znajdywał się ktoś, kto stwierdzał, że nietypowo czasami się wyrażam. :))) Bardzo dziękuję za tak świetnego bloga! Czytam, słucham nagrań, analizuję i… mam ogromną z tego przyjemność! Pozdrawiam!!!

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa! Obiecuję, że polszczyzny kresowej na tym blogu nie zabraknie 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *