O języku, który nie zagrał, czyli „Korona królów” pod pręgierzem

 

 

 

 

Zacznę od tego, że po pierwsze, zawsze kibicuję polskim produkcjom; po drugie, fala hejtu, która wylała się na Koronę królów, jeszcze przed emisją pierwszego odcinka sprawiła, że na przekór wszystkim bardzo chciałam znaleźć w niej coś pozytywnego i miałam nadzieję, że będzie to język jej bohaterów; po trzecie, bardzo rzadko przyjmuję kpiarski ton…  Niestety, Korona spadła z hukiem już po pierwszym odcinku, po drugim i trzecim było tylko gorzej. Czwartego na moim VOD już chyba nie będzie. No chyba, że zacznę się bawić w poszukiwacza wpadek…. Chociaż nie, bo jednak lubię szukać, a w Koronie królów wpadki podawane są na tacy…

Czytaj dalej O języku, który nie zagrał, czyli „Korona królów” pod pręgierzem

Na śląskiej wieży Babel, czyli o językach w „Szczęściu świata”

Nie ulega wątpliwości, że dialektem najchętniej wykorzystywanym w filmach i serialach fabularnych jest dialekt śląski. Wynika to oczywiście z wielu różnych czynników. Do najważniejszych z nich należy zaliczyć fakt, że język jest dla mieszkańców Śląska integralnym elementem ich tożsamości i kultury. Również kultury masowej i popularnej, do której należy większość filmów i seriali fabularnych. Pewnie z tego powodu (choć nie tylko), kiedy Ślązacy robią film z gwarą śląską, to robią to dobrze. Jednym z najlepszych na to dowodów jest Szczęście świata w reż. Michała Rosy z 2016 roku.

Czytaj dalej Na śląskiej wieży Babel, czyli o językach w „Szczęściu świata”

Jak mówią „Gwiazdy”, czyli o zmarnowanym potencjale nie tylko piłkarskim

W najnowszym kinie polskim pojawia się ostatnio sporo śląskich akcentów. Również akcentów językowych. Jednak akcent, jak to akcent, jeśli jest obcy, to nie jest tak łatwy w realizacji, jak to się pozornie wydaje. Dowodem na to są Gwiazdy w też. Jana Kidawy-Błońskiego, które można jeszcze obejrzeć (i wysłuchać) w kinach.

Czytaj dalej Jak mówią „Gwiazdy”, czyli o zmarnowanym potencjale nie tylko piłkarskim

Język, o którym mówi się niewiele, czyli co zgrzyta w „Ostatniej rodzinie”

Ostatnia rodzina ze znakomitymi rolami Andrzeja Seweryna, Aleksandry Koniecznej i Dawida Ogrodnika jest niewątpliwie filmem wybitnym, wielopłaszczyznowym i trudnym. Obok zachwytów wzbudza też kontrowersje, szczególnie w środowiskach związanych z Beksińskimi. Można go obejrzeć raz i chcieć zapomnieć albo oglądać wielokrotnie i za każdym razem dostrzegać coś innego. Oglądając najpierw film Jana P. Matuszewskiego i konfrontując go z nagraniami realizowanymi przez samych Beksińskich, nie sposób nie chylić czoła przed artyzmem aktorskim i charakteryzatorskim twórców tego pierwszego. Jest jednak coś, co w Ostatniej rodzinie zgrzyta. I nie bez przyczyny piszę o tym na blogu poświęconym regionalnym i dialektalnym odmianom polszczyzny w filmie.

Czytaj dalej Język, o którym mówi się niewiele, czyli co zgrzyta w „Ostatniej rodzinie”

Lwowski bałak na emigracji, czyli o pierwszym powojennym filmie z gwarą miejską Lwowa

Gwara miejska Lwowa pojawia się w (co najmniej) kilkunastu polskich filmach i serialach. Jest chyba pierwszą nieogólną odmianą polszczyzny, która znalazła reprezentację na ekranie kinowym. Stało się to za sprawą niezapomnianych Szczepka i Tońka oraz filmowi Będzie lepiej z 1936 roku. Film wyreżyserował niekwestionowany książę polskiego filmu przedwojennego – Michał Waszyński. Poza filmami ze Szepkiem i Tońkiem zawdzięczamy mu między innymi Znachora i ponad 40 przedwojennych filmów fabularnych oraz jeden niezwykły film powojenny – Wielką drogę. Dziś kilka słów o nim, w kontekście lwowskiego bałaku oczywiście. Czytaj dalej Lwowski bałak na emigracji, czyli o pierwszym powojennym filmie z gwarą miejską Lwowa

„Księstwo” gwar świętokrzyskich, czyli o filmie z gwarą w ważnej roli

W filmach, jak w całej rzeczywistości medialnej, są gwary celebrytki (takie jak gwary śląskie, gwara podhalańska czy polszczyzna kresowa), które znajdują częstą reprezentację na polskim ekranie i gwary niecelebrytki, których obecność w filmach i serialach ma charakter jednostkowy. Jednymi z tych ostatnich są niewątpliwie gwary świętokrzyskie, które wykorzystano na dość szeroką skalę w filmie Księstwo z 2011 roku w reż. Andrzeja Barańskiego. Czytaj dalej „Księstwo” gwar świętokrzyskich, czyli o filmie z gwarą w ważnej roli

Zanim Kargul i Pawlak podeszli do płota, czyli polszczyzna kresowa przed Chęcińskim

Od ostatniego wpisu o polszczyźnie kresowej lista filmów ze śpiewną mową nieco się wydłużyła. Znalazły się na niej 32 pozycje, w tym filmy twórców, którzy przywrócili polszczyznę kresową powojennej widowni znacznie wcześniej niż zrobiło to trio Chęciński, Mularczyk, Kowalski. Dziś kilka słów o jednym z nich. Nie pierwszym w kolejności chronologicznej, ale niewątpliwie bardzo ciekawym. Nie tylko z tego powodu, że tytuł nawiązuje do pogody za oknem 😉

Czytaj dalej Zanim Kargul i Pawlak podeszli do płota, czyli polszczyzna kresowa przed Chęcińskim